Few Clouds

17°C

Kołobrzeg

6 lipca 2022    |    Imieniny: Łucja, Dominika, Teresa
6 lipca 2022    
    Imieniny: Łucja, Dominika, Teresa

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

Chorąży Marek Kahane – ofiara zbrodni wojennej w marcu 1945 roku?

W literaturze poświęconej walkom o Kołobrzeg, szczególnym faktem jest opisywana zbrodnia, jaka miała zostać dokonana na polskich żołnierzach wchodzących w skład grupy uderzeniowej pod dowództwem chorążego Marka Kahane. Składała się ona z żołnierzy 9 kompanii 14 pułku 6 Dywizji Piechoty. 12 marca 1945 roku, szturmowali oni białe koszary. Zginęli. Powstaje jednak pytanie, jaka była ich śmierć.

Marek Kahane był wyznania mojżeszowego. Urodził się w Tarnobrzegu 21 października 1913 roku jako syn fryzjera Chaima i Gitli z d. Kahane. W tym ważnym mieście regionu podkarpackiego skończył gimnazjum, natomiast prawo studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wojnę spędził w ZSRR, dokąd udał się po kampanii wrześniowej. W 1944 roku zaciągnął się ochotniczo do Wojska Polskiego. W latach dwutysięcznych minionego stulecia, Zarząd Klubu Żołnierzy Frontowych 6 Pomorskiej Dywizji Piechoty I Armii Wojska Polskiego, wydał publikację, w której czytamy, że chorąży Marek Kahane razem z 13 żołnierzami zostali spaleni żywcem. W tej grupie mieli być:
- Jan Błaśniak (ur. 1920 r.)
- Jan Czodziecki (ur. 1907 r.)
- Stanisław Chudy (ur. 1924 r.)
- Jan Głośnicki (ur. 1913 r.)
- Jan Jakubina (ur. 1923 r.)
- Marcin (Marceli?) Konefał (ur. 1904 r.)
- Lubomir Leszczyk (ur. 1910 r.)
- Mikołaj Nagrodzki (ur. 1906 r.)
- Władysław Nehrybecki (Nowrybecki) (ur. 1914 r.)
- Wacław Strzeszewski (Strzyżewsk) (ur. 1925 r.)
- Władysław Smerecha (Smereka) (ur. 1921 r.)
- Małko (Matys?) Szrajber (ur. 1914 r.)
- Władysław Wojnarowicz (ur. 1912 r.).

Prowadząc badania nad historią walk o Kołobrzeg w marcu 1945 roku, poszukiwałem materiałów drukowanych na temat śmierci Marka Kahane i jego żołnierzy. Nie ma tego wiele. Ustalenia nie budzące wątpliwości dotyczą walk w dniu 12 marca i szturmie na „białe koszary” – kompleks wojskowy pomiędzy ulicą Artyleryjską i Mazowiecką. Zapadła decyzja, że działania te przeprowadzi 14 pułk piechoty. 2 batalion miał uderzać od zachodu, a 1 i 3 od wschodu. Zadanie to było niezwykle trudne, dlatego że każdy budynek koszarowy został przystosowany do samodzielnej obrony. W murze koszar wybito otwory strzelnicze, a całość zaopatrzono w system rowów. Koszary te były ponadto wspierane ogniem z „czerwonych koszar” (kompleks pomiędzy ul. Jedności Narodowej a Św. Macieja), a także z Szańca Siederlande przy ul. Mazowieckiej. Żołnierze 3 batalionu, dzięki haubicom ustawionym na wprost, które dokonały wyłomu w murach koszarowych, w walce wręcz opanowali okopy po wewnętrznej części koszar. To właśnie tą grupą uderzeniową dowodził chorąży Kahane. Niemcy przykryli ją gradem kul i granatami. Wsparcie artyleryjskie nie było możliwe, raz, z powodu wycofania artylerii rażonej przez Niemców, dwa, z powodu ryzyka ostrzału grupy uderzeniowej. Odgłosy wystrzałów wskazywały na to, że żołnierze Kahane walczą. W literaturze znajduje się również opis ze wspomnień innych żołnierzy, że grupa uderzeniowa zaatakowała jeden z budynków koszar. Mieli rozbić drzwi wejściowe i wedrzeć się do wnętrza.

W zbiorach Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu zachowały się wspomnienia ppłk Edwarda Szuby, żołnierza 14 pułku. O działaniach grupy uderzeniowej pisze on tak: „O świcie w dniu 12 marca podczas pierwszej próby zdobycia „Białych Koszar” zginęła prawie cała grupa szturmowa, zorganizowana z żołnierzy 7 kompanii. Grupę tę prowadził chor. Marek Kahane. W ostatniej fazie walki już na dziedzińcu koszarowym tenże dowódca z garstką niedobitków, po wyczerpaniu się amunicji, ruszył z granatami i bagnetami na broni do ataku na blok koszarowy. Ten desperacki krok zakończył się tragicznie. Wszyscy zginęli. (…) Dramat tej grupy szturmowej odbił się smutnym echem w szeregach pułku”. Tu czytelnikom należy się wyjaśnienie. Przez wiele lat chorążemu Kahane przypisywano dowództwo 7 kompanii. To błąd, który wskazał już Alojzy Sroga, wskazując, że dowódcą 7 kompanii był ppor. Kazimierz Sokół, natomiast Kahane dowodził 9 kompanią. Zaprezentowana tu została nieco inna wersja od tej, która została rozpowszechniona. Nagłośnił ją Alojzy Sroga. Warto podkreślić, że opis walk grupy uderzeniowej, w sporej części nie ma żadnego pokrycia w źródłach.

14 marca, po zdobyciu „czerwonych koszar”, w jednym z budynków dokonano szokującego odkrycia. Opisuje je A. Sroga: „W jednej z piwnic znaleziono trzynaście związanych drutem zwłok, noszących wyraźne ślady oblania benzyną i podpalenia. Musieli zemrzeć w okrutnych męczarniach. (…) Najmniej spalona twarz i odzież chorążego. Alarmuje się sztab pułku. Zjawia się jeden i drugi oficer z 3 batalionu. Rozpoznają ponad wszelką wątpliwość: to chorąży Marek Kahane. Nie udaje się rozpoznać żadnego z żołnierzy”. H. Kroczyński w „Kołobrzeskiej Księdze Poległych”, w biogramie M. Kahane wskazuje, że po zdobyciu zwłok wydano komunikat, że chorąży i jego żołnierze zostali spaleni.

Komunikat dot. spalenia polskich żołnierzy nie był poddawany do tej pory żadnym badaniom, a przynajmniej podczas moich badań w tym zakresie, takowych wyników nie znalazłem. Natomiast poza wspomnieniami o przebiegu działań grupy szturmowej chorążego Marka Kahane, które znajdują się w naszym muzeum, zostały one zacytowane w publikacji Pawła Jarońca: „Obraz działań jednostek „ludowego” Wojska Polskiego na Wale Pomorskim, Pomorzu Zachodnim i Kołobrzegu między styczniem a marcem 1945 r. w świetle relacji i wspomnień kombatantów zamieszczanych w prasie codziennej PRL”. Autor powołuje się na artykuł w „Za Wolność i Lud” z 1988 roku.

Przeprowadzona analiza krytyczna źródeł wskazuje na kilka problemów, z jakimi mamy do czynienia w przypadku losów grupy szturmowej chor. Marka Kahane. Warto tu pokreślić, na wyjątkowo skąpe źródła w omawianym przypadku. Chcę podkreślić, że nie miałem okazji zapoznać się bezpośrednio z zasobem Centralnego Archiwum Wojskowego. Świadkowie, którzy wypowiadają się w omawianym temacie - nie ma pewności, że byli bezpośrednimi świadkami wydarzeń. Nie wiadomo więc, skąd pochodzi ich wiedza. Dotyczy to tak osób, które opisywały działania grupy szturmowej, jej zniszczenie na dziedzińcu koszar, ale również znalezienie spalonych zwłok żołnierzy. Skoro nie było łączności z grupą szturmową, nie było również świadków tego, jak wyglądała walka za linią okopów, to skąd wziął opis tych zdarzeń? Jeśli byli świadkowie, to jedni musieli widzieć, jak Kahane i jego ludzie giną na dziedzińcu, inni widzieli, jak wchodzą do budynku... Wspólną cechą tych opisów jest to, że grupie szturmowej kończyła się amunicja. To, co wydarzyło się później i o czym mówią świadkowie, wzajemnie się wyklucza. Jak czytamy w opracowaniu A. Srogi, ciała kompanów chorążego były nie do rozpoznania (zachowały się jedynie resztki mundurów). Skąd więc wiadomo, o czym piszą żołnierze frontowi w cytowanej na początku liście żołnierzy, kogo tam znaleziono? Sprawdziłem nazwiska podawane przez organizację żołnierską z danymi z „Księgi poległych”. Okazuje się, że wszyscy żołnierze zmarli albo przed, albo po działaniu grupy szturmowej w dniu 12 marca. Zakładając, że dane w opracowaniu H. Kroczyńskiego są prawdziwe, dane poległych czy też zamordowanych żołnierzy należy poddać w wątpliwość. Zachodzi i taka możliwość, że znane były nazwiska towarzyszy chorążego i skoro żaden z nich nie powrócił, to mógł być w grupie zabitych, ale dane te należałoby uznać za niepotwierdzone. Po drugie, takie wnioskowanie jest, moim zdaniem, dość naciągane.

Powstaje kolejna wątpliwość. Jak doszło do przetransportowania żołnierzy z grupy szturmowej z „białych koszar” do piwnicy „czerwonych koszar”? Można sobie wyobrazić, że grupa szturmowa uzbrojona w bagnety i granaty atakowała budynek. Po detonacji i zabiciu obrońców koszar, ci, którzy przeżyli, zostali wzięci do niewoli, celem rozpytania o plany atakujących oddziałów polskich. Ponieważ sytuacja w obiektach przy ul. Mazowieckiej 12 marca była niepewna, odtransportowano ich do kompleksu bardziej na zachód, czyli do „czerwonych koszar”. Po przesłuchaniu, żołnierze zostali zlikwidowani. Po co było jednak wiązać ich drutem kolczastym? Jaki był sens marnowania benzyny? Można pokusić się o stwierdzenie, że kule były cenne, ale przecież w Kołobrzegu Niemcom amunicji nie brakowało. Równie dobrze cenna była benzyna. Można odnieść wrażenie, że cała ta sytuacja jest dość wątpliwa, aczkolwiek nie niemożliwa. Trudno nie odnieść jednak wrażenia, że mamy tu stworzoną analogię do zbrodni w Podgajach. Doszło do niej 2 lutego 1945 roku podczas walk na Wale Pomorskim. Żołnierze SS dokonali wówczas zbrodni na 32 żołnierzach Wojska Polskiego. Mieli oni zostać zamknięci w stodole i spaleni żywcem, a ich ręce miały być skrępowane drutem kolczastym. Zbrodnia ta nie jest jednoznaczna i nie ma tu miejsca na jej omawianie, ale analogia nie budzi wątpliwości.

Niniejsza historia pokazuje, że po 77 latach od zakończenia walk o Kołobrzeg, jeszcze wiele spraw nie doczekało się szerszych analiz i wyjaśnień. Przyczyną tego jest fakt, że w powojennych publikacjach skupiano się na przebiegu samych walk, opisując je pod kątem taktycznym, a nie historycznym. Stosowany warsztat jest dość ubogi, a źródła cytowane są niemal bezkrytycznie. Trudno powiedzieć, czy sprawa tragicznej śmierci chorążego Marka Kahane jest możliwa do wyjaśnienia po tylu latach od tych wydarzeń, co więcej, po tylu latach po publikacji opisów historycznych. To kolejny postulat konieczności prowadzenia dalszych badań historycznych w tym zakresie. Nawet data śmierci chorążego budzi wątpliwości. H. Kroczyński w "Księdze poległych" podaje, że zginął on 11 marca, ale wiadomo, że do boju poszedł 12 marca. Nie wiadomo jednak ostatecznie, czy zginął 12, a może jednak 13 marca... Bez względu na wszystko, była to śmierć bohaterska z rąk nieprzyjaciela. Postać tego żołnierza po 1945 roku nie została upamiętniona, choć na to zasługuje. Być może po wojnie nie zrobiono tego dlatego, że był wyznania mojżeszowego? Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Natomiast być może jakiś plac lub skwer w okolicach koszar przy ul. Jedności Narodowej zasługuje na takie upamiętnienie?

Robert Dziemba
Dziękuję za kwerendę historyczną Anecie Bollechowskiej z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Pod materiałem video - list matki Marka Kahane, reprodukcja ze zbiorów Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu




Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama