Few Clouds

17°C

Kołobrzeg

6 lipca 2022    |    Imieniny: Łucja, Dominika, Teresa
6 lipca 2022    
    Imieniny: Łucja, Dominika, Teresa

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

Z historii Rosji i jej przywódcy, jakiej wielu znać nie chciało…

Wojna w Ukrainie nie jest pierwszą, którą wywołał lub prowadzi prezydent Federacji Rosyjskiej, Władymir Putin. Historia współczesna Federacji Rosyjskiej z XXI wieku pokazuje, jak bardzo Europa nie chciała widzieć widma wojny, chętnie przyjmując rosyjskie „hojne dary”.

W 1998 roku Władimir Putin został szefem FSB, co już rok później pozwoliło mu zostać premierem Rosji. Od 31 grudnia 1999 zastąpił Borysa Jelcyna na stanowisku prezydenta Rosji, zaś w roku 2000 wygrał wybory prezydenckie. Zaiste błyskotliwa kariera, wówczas jeszcze mało komu znanego polityka z tylnego siedzenia, zaalarmowała wywiady różnych państw świata. Nie będę tutaj odkrywcą, bo po ponad dwóch dekadach od tych wydarzeń, trudno cokolwiek w ten sposób nazywać. Mojej pierwsze analizy, pisane jeszcze na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, powstały w 2003 roku (przeczytaj). Droga byłego oficera KGB do władzy od samego początku była naznaczona krwią. Zamachy na budynki w Rosji we wrześniu 1999 roku Bujnasksku, dwukrotnie w Moskwie i w Wołgodońsku, choć zakończyły się śmiercią 313 osób, pozwoliły wykreować Putina jako sprawnego polityka, męża stanu, który w niebezpiecznych czasach u progu nowego tysiąclecia, potrafił zrobić porządek i zapewnić bezpieczeństwo narodowi rosyjskiemu. Tylko przypadkiem, 22.09.1999 roku w Riazaniu jeden z mieszkańców zauważył w piwnicy bloku mężczyzn, wnoszących tam „worki z cukrem”. Okazało się, że były to materiały wybuchowe. Część ekspertów o zamachy oskarża FSB, ale nie brakuje też i takich, którzy to podważają. Jeśli to jednak były ćwiczenia, jak sugerują niektórzy, to po co używano w nich prawdziwych materiałów wybuchowych i nie informowano innych służb, które na miejscu zatrzymały ludzi FSB? Zamachy w Rosji były idealnym pretekstem do II wojny czeczeńskiej, która prowadzona była od 11 października 1999 roku i trwała dekadę...

Wewnętrzne kryzysy spowodowane atakami terrorystycznymi: teatr na Dubrowce w październiku 2002 i zajęcie szkoły w Biesłanie we wrześniu 2004 roku, zostały rozwiązane krwawo i z pełną stanowczością, bez względu na życie zakładników. Nowa rosyjska władza nie zamierzała specjalnie przejmować się życiem swoich obywateli. Nie miało znaczenia, czy była nieudolna, czy chciała pokazać swoją siłę. Liczyło się zniszczenie każdego wroga. Resztę stanowiły nieuniknione koszty takiej operacji. Podobnie sytuacja miała miejsce w konfliktach w różnych częściach świata, które tlą się lub wybuchały tylko i wyłącznie z powodu zabezpieczenia bądź realizacji interesów Rosji. Gdyby nie zaangażowanie Rosji, konflikty te nie mogłyby ewoluować i rozwijać się. Destabilizacja militarna, a wreszcie przejście do etapu wojny hybrydowej, to wygody instrument w polityce zewnętrznej, ale w przypadku Rosji w pełni wykorzystywany do rozgrywania polityki wewnętrznej. Stwierdzenie, że Rosja żywi się wojną, jest truizmem. Krytycy takiej projekcji sytuacji rosyjskiej wskazują, że postrzeganie konfliktów w ten sposób pomija fakt, że kreują one patologie w regionie, rozwijają przestępczość, destabilizują sytuację gospodarczą, utrudniają reformę państwa. Jest to cena, którą Putin zawsze był gotów ponosić, gdy mające wizję chaosu zewnętrznego społeczeństwo rosyjskie, wybierało Putina i jego ludzi, niosących pokój i bezpieczeństwo. I nie tylko. Putin potrafił uregulować terminowe dostarczanie emerytur milionom rosyjskich seniorów. To było coś, czego do tej pory nie potrafiła żadna administracja. Kogo więc interesować miał Kaukaz, Czeczenia, Naddniestrze, Osetia Południowa, itd.?

Aby Rosjanie mieli najlepszy z możliwych wybór, po dojściu Putina do władzy i obrania kierunku centralizacji aparatu władzy, w 2001 roku powstała partia „Jedna Rosja”. Łączyła ona trzy partie, w tym „Jedność”, której liderem był Siergiej Szojgu, od 2012 roku do dziś minister obrony narodowej, a w międzyczasie także wicepremier. Wybory parlamentarne w 2003 roku wygrała oczywiście „Jedna Rosja”. Od tego czasu wygrywała je już pięciokrotnie, co de facto widoczne jest w niewielu systemach demokratycznych. Putin nie musiał się specjalnie martwić opozycją, bo ta była zbyt niezorganizowana, aby mu zaszkodzić. A gdy organizować się zaczęła, postanowił brutalnie się z nią rozprawić, mordując, zsyłając do łagrów czy zastraszając i powodując zagraniczną emigrację poszczególnych jej przedstawicieli. Gdy wrogowie Putina uciekali za granicę, potrafił ich dosięgnąć nawet tam, o czym świadczy np. przypadek Siergieja Skripala, rosyjskiego oficera wywiadu, który schronił się w Wielkiej Brytanii, a pomimo to, służby rosyjskie otruły go tam w 2018 roku środkiem trującym typu nowiczok, przy okazji wykorzystując odpowiedź Brytyjczyków do trwającej w Rosji kampanii prezydenckiej. Putin wygrał te wybory, uzyskując ponad 56% głosów, m.in. dzięki temu atakowi.

W ten sposób reformowany kraj mógł sobie pozwolić na swobodną realizację celów geopolitycznych. Wojna w Osetii Południowej z sierpnia 2008 roku była nie preludium, a postludium całego systemu, który został przez niemal 10 lat dopracowany ze szczegółami. Scenariusz zwykle jest ten sam: kwestie etniczne, narodowościowe, nacjonalizm i ruchy separatystyczne oraz konflikty tlące się od lat. Do tego dochodzą strefy wpływów politycznych i gospodarczych, naturalnie nienaruszalnych z punktu widzenia Rosji, a także planowa lub doraźna destabilizacja polityczna. Przykładem niech będzie Polska po katastrofie smoleńskiej (zwrot wraku), wybory prezydencie w USA w 2016 roku, wybory prezydenckie we Francji w 2017 roku czy wybory w Ukrainie w 2004 roku, zakończone Pomarańczową Rewolucją. Warto tu podkreślić, że już wówczas zwolennicy wybranego w sfałszowanych wyborach prezydent Wiktora Janukowicza grozili oderwaniem południowo-wschodnich terenów Ukrainy. Ukraina cieszyła się jednak szczególnym zainteresowanie Putina, więc 10 lat później odsunięcie od władzy Partii Regionów i zmiany polityczne na Ukrainie zakończyły się wojną w Donbasie, której finałem był tzw. protokół miński z 5 września 2014 roku o zawieszeniu broni, a następnie ustanowienie nieuznawanej generalnie poza Rosją republiki w Ługańsku i Doniecku jako tzw. „Federacyjnej Republiki Noworosji”. Do tego, Rosja anektowała Krym i miasto wydzielone Sewastopol. Wojna w Ukrainie wybuchła w 2014 roku, o czym wielu stara się dziś nie pamiętać i konflikt ten tlił się przez 7 lat. Na marginesie tylko można wspomnieć wojnę w Syrii, bombardowaniu Aleppo, zaangażowanie w nią Rosji i implikacje tego konfliktu dla Europy w postaci kryzysu migracyjnego.

Polityka rewizjonistyczna Putina nie była dostrzegalna w Europie Zachodniej, albo też przymykano po prostu na nią oko. Dostrzegała ją Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, czy część krajów Europy Wschodniej (niektóre z nich są zbyt słabe gospodarczo, aby przeciwstawiać się Putinowi, jak Bułgaria, albo politycznie zbyt wygodne, jak Węgry). W ostatnich dwóch dekadach, Rosja zainwestowała w Europie miliardy dolarów. Wykorzystano do tego szczególnie światowy kryzys gospodarczy lat 2007-2009 na rynkach finansowych i bankowych. Obecność Rosjan w różnych organizacjach i instytucjach, realizacja inwestycji o znaczeniu strategicznym lub międzynarodowym, inwestycje w rynki kapitałowe, zakup nieruchomości, udział w organizacjach sportowych, szeroki sponsoring i wykupowanie usług lobbystycznych na szeroką skalę w połączeniu z propagandą medialną i manipulacją, które rozpowszechnianie umożliwiały media społecznościowe, wydawało się, na stałe zakorzeniły Rosjan w Europie Zachodniej. Poszczególne wojny i konflikty z udziałem Rosji zwykło się nazywać kryzysami i najzwyczajniej je bagatelizowano, bo toczyły się one na tyle daleko, że większość społeczeństw nawet nie wiedziała gdzie. Z udziałem rządów i przekupnych polityków oraz naukowców i organizacji pozarządowych realizowano stanowiące zagrożenie dla interesów gospodarczych i politycznych Europy inwestycje w postaci Nord Stream 1 i 2 (szersze informacje na ten temat ukazały się dopiero pod koniec 2021 i w 2022 roku).

Wydawało się, że zestrzelenie samolotu pasażerskiego linii Malaysia Airlines MH17 17 lipca 2014 roku i śmierć niemal 300 osób wywoła szok wśród europejskich polityków. Tradycyjnie, był on chwilowy. Europejska polityka fraternizacji z rosyjskimi oligarchami i ich przedsiębiorstwami była zbyt daleko posunięta, aby można było pozwolić sobie na szersze czy poważniejsze sankcje. Nie było to możliwe także w USA za czasów rządów Donalda Trumpa, którego administracja była zamieszania w związki z Rosjanami, zahaczającymi miejscami o zdradę stanu. Śmierć ludzi w wojnach, łamanie praw człowieka, dyskryminacja na tle etnicznym, religijnym czy seksualnym, skoro nie działy się w USA czy w Unii Europejskiej, przeszkadzały nielicznym. Polityka rewizjonistyczna Putina, którą ten realizował od samego początku i mówił o niej w sposób nieskrępowany, była traktowana przez część rządów europejskich jako rosyjski folklor. Nikomu nie przeszkadzała zmiana hymnu rosyjskiego, podobnie jak wielu nie widziało nic złego w aneksji Krymu. Wówczas, wojna w Ukrainie była amortyzowana politycznie na wszelkie możliwe sposoby, gdyż Berlin, Paryż, ale nie tylko, bo także Budapeszt czy kraje Beneluksu nie miały nic przeciwko zacieśnianiu związków z Rosją, a nie nakładaniu na nią sankcji. To, co dla krajów nadbałtyckich czy Warszawy było krótkowzrocznością, tam było ceną stabilności rządów, opierającej się na niskiej cenie surowców energetycznych. Fanaberie o Wszechrusi, a nawet nowa polityka historyczna, nie budziły strachu. Traktowano je jako nową jakość polityczną w Moskwie. Narracja wystawy Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w moskiewskim Parku Zwycięstwa (przeczytaj), będąca emanacją nowej polityki historycznej, pokazała milionom Rosjan, że faktycznym zwycięzcą II wojny światowej był Związek Radziecki. Widać tam wyraźnie konstatację, że tylko kraj zjednoczony i silny militarnie, jest gotów stawić opór faszystom ze zgniłego Zachodu. Rozmach, z jakim jest to prezentowane, robi wrażenie na każdym, kto tam się znajdzie. A na tych, którzy znają fakty historyczne, wywołuje przerażenie...

Niniejszy artykuł jest jedynie mocno skompresowaną opowieścią o historii ostatnich dwóch dekad i ich wpływu na politykę europejską. Uogólnienia i skróty autor uznał za konieczność z racji popularnego charakteru niniejszego opracowania.

Robert Dziemba
Na zdjęciu wprowadzającym karykatury Europy z 2018 roku, a na dole wersja historyczna...



Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama